Klasyczne rozpalanie ogniska
Jedna z klasycznych survivalowych metod rozpalania ognia polega na pozyskaniu niezawodnych rozpałek oraz cienkich, suchych patyczków o trzech grubościach, które będą służyć za podpałkę. Obojętnie czy jesteśmy w lesie liściastym czy mieszanym, prawie zawsze znajdziemy w nich klasyczne rozpałki takie jak: kora brzozy czy smolne szczapki.
Jakie drewno na ognisko?
Na pierwszy rzut do rozpalania ognia najlepsze będą odmiany drzew miękkich, żywicznych takich jak: sosna, świerk czy liściasta topola. Są to drzewa, których drewno szybko się rozpala i szybko się wypala, a więc ich minusem jest słaba energetyka.
Z pomocą przychodzą tutaj twarde odmiany drzew takie jak: dąb, buk czy grab. Ich wysoka energetyka i powolne spalanie dają dużo ciepła.
Jeśli nabierzemy wprawy w rozpalaniu ognia, to poradzimy sobie z każdym rodzajem drewna, a na pytanie: „Jakie drewno na ognisko?” odpowiedzią będzie: „Drewno suche”.
Wybierając drewno na ognisko, zawsze minimalizuję ryzyko jego przemoczenia i nigdy nie wybieram kawałków leżących bezpośrednio na glebie. Najlepszą opcją będą stojące, martwe suszki lub kłody nieleżące bezpośrednio na glebie.
Brak rozpałki. Mokre drewno
W hipotetycznej sytuacji awaryjnej, kiedy wszystko w lesie jest przemoczone, zaczyna się ściemniać i ostatnią rzeczą jaką chcę zrobić jest błąkanie się w ciemnym lesie w poszukiwaniu rozpałki, nie wszystko jest stracone. W każdym lesie bez trudu znajdziemy kawałek martwego drzewa, które pomimo zewnętrznego przemoczenia, w środku będzie suche.
Rozpalenie ogniska z jednego kawałka drewna
Pozyskuję jeden kawałek drewna, który za pomocą noża i techniki batonowania rozłupuję na mniejsze elementy. Spreparowane kawałki o różnych grubościach posłużą mi zarówno za rozpałkę, jak i podpałkę, a czasami nawet za paliwo główne (np. szybkie ognisko na zagotowanie kubka wody).
Najważniejszy jest środek takiego rozłupanego polana – musi być suchy, bo to on posłuży mi za rozpałkę.
Z kolei patyczki uzyskane ze środkowych elementów kłody strugam na tzw. feathersticki (pierzaste patyki). Technika ta polega na uzyskaniu wystarczające ilości drobnych strużyn, które bez problemu rozpalą się od iskry z krzesiwa.
Po uzyskaniu pierwszego płomienia, dokładam kolejne feathersticki oraz wystrugane drobne patyczki – od najcieńszych do najgrubszych – uważając żeby nie zadusić płomienia. Na koniec dorzucam paliwo główne, czyli najgrubsze kawałki z polana.
Jeden kawałek drewna o wysokiej energetyce wystarczy do szybkiego zagotowania wody lub zagrzania puchy.
Po co mi to?
Umiejętność uzyskania rozpałki i rozpalenia ogniska – czasem także z jednego kawałka drewna i niezależnie od warunków pogodowych – daje pewność siebie i duży komfort psychiczny podczas działań oraz bytowania w terenie. Jest również jednym z najważniejszych elementów w survivalu.









